Test Razer Kishi – kontroler, który daje nadzieję na mobilny gaming

Jakaś część z Was zapewne zechce mnie ukrzyżować za kolejne słowa, ale podejmę ryzyko: gaming mobilny to zuo, gaming mobilny nie istnieje, gaming mobilny to tortury, gaming mobilny został stworzony przez masochistów dla masochistów. Piszę naturalnie o tym gamingu przez duże G (a raczej o tym, co chciałby być przez duże G), a więc o wszelkich produkcjach sieciowych, erpegach czy innych tytułach aspirujących do tego, co znamy z konsol czy pecetów. Nie, nie czuje tu czaczy przede wszystkim ze względu na mały (jak na ten rodzaj rozrywki) rozmiar smartfonowych wyświetlaczy, ale jeszcze bardziej przede wszystkim – z powodu dotykowego sterowania. Raz dałam się co prawda ponieść i wzięłam na recenzję sprytnego (na pozór) pada dedykowanego smartfonom (model GameSir G5), ale jeszcze mocniej utwierdziłam się w przekonaniu, że prawdziwe, zasadne granie na urządzeniach mobilnych, czeka wciąż na lepsze dni (o ile się doczeka).